środa, 8 maja 2013

Twoje '' Nudy ''

Pamiętam nasz pierwszy dzień już jako para.
Siedziałam z przyjaciółmi koło okna w szkole, szedłeś w naszą stronę, chciałam szybko uciec, bo nie wiedziałam jak zareagować, w końcu byłeś moim pierwszym chłopakiem.
Ale Sandra mnie trzymała, dzień wcześniej dostałam ostrzeżenie o tobie.
Nawet pamiętam co w nim pisało, i od kogo było.. od anonima '' On Cię nie traktuje na serio. Zabawi się Tobą i będzie po wszystkim, zobaczysz. ''
Podszedłeś i się uśmiechnąłeś, ja odwzajemniłam uśmiech i... nic.

Zacząłeś wyzywać i oskarżać Krzyśka o to, że to on napisał dopóki nauczycielka was nie rozdzieliła, w sumie to bardzo dobrze, bo bałabym się o niego.
Tak o niego, bo tobie by raczej nic nie groziło!
Byłeś kochany i jednocześnie okropny, nawet ja nie mogłam Cię wtedy powstrzymać. Wiedziałam, że to nie on, w końcu by mi powiedział sam to w twarz, przyjaźniłam się z nim. Nie ukrywał by tego co myśli o tym związku.

Pamiętam jak drugiego dnia spotkaliśmy się koło twojego domu, szedłeś z kolegą natomiast ja z Sandrą.
Powiedziałeś, że idziesz właśnie sobie zrobić kolczyka w uchu! Tak strasznie się roześmiałam, myślałam że powiedziałeś to w żartach, ale ty na poważnie! Zaczęło mi się robić głupio więc starałam się powstrzymać, nie udawało mi się, więc szybko wymyśliłam z czego się śmieję.
Ale ty i tak zdążyłeś się skapnąć, że chodziło o kolczyka...

Jeszcze tego samego dnia spotkaliśmy się koło fontanny koło orlika, znów niedaleko twojego domu.
Nie miałeś kolczyka... Haha!
Niedługo już siedzieliśmy wszyscy na ławce, ja koło Ciebie, ty koło mnie.
Krystian wstał, bo wcale nie chciał siedzieć koło Sandry, zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym.
Nagle wstałeś i Ty, powiedzieliście że zaraz będziecie, dosłownie 5 minut.
Wróciłeś cały... taki... zjarany?

Starałam się nie zwracać na to uwagi, mimo to byłam tam gdzieś głęboko w środku strasznie zła.

Haha. I pamiętam jak byłeś z Szymonem zagrać w bilarda, spotkaliśmy się później na placu zabaw! Tak właśnie... plac zabaw!
Weszliśmy do domku, Szymon odszedł, a ja zostałam z Tobą.
Widziałam po twoich oczach, że paliłeś... z resztą po twoim oddechu też było można się domyślić.
Kiedy Szymon ledwo doszedł, zaczęłam się denerwować, powiedziałeś że mam się nie martwić, ale to nie było wcale takie łatwe.

Widziałeś strach i smutek w moich oczach, obiecałeś mi wtedy, że dopóki ze mną będziesz nie tkniesz już tego. Nie wiem czemu, ale zanosiło mi się na płacz. Na chwilę poszłam, wypłakałam się i wróciłam... dziwne.
To chyba ze szczęścia, '' mam cudownego chłopaka! ''

Pewnego razu umówiliśmy się we trójkę, zresztą jak zawsze.
Było cholernie zimno, więc nie chciało mi się wcale stać na mrozie, zaproponowałeś żebyśmy do Ciebie poszli.
Kiedy obie stanęłyśmy w drzwiach, Twój tato uśmiechnął się i spytał głośno, '' to która jest twoja? '' po czym zaczął się śmiać...

Pokazałeś drzwi do swojego pokoju, powiedziałeś żebym nie zwracała uwagi.
Pamiętam nasz pierwszy horror, to było w twoje urodziny.
Dokładnie 20 stycznia.
Pamiętam zmierzch, który oglądaliśmy 10000+ razy a tak naprawdę nigdy go nie skończyliśmy, bo nie potrafiliśmy nie rozmawiać podczas filmu.

Pamiętam też, jak wyleciałeś z domu, kiedy nabraliśmy Cię z San, że coś wzięłam i uciekłam z domu. Wlazłeś z powrotem do domu w samej koszulce i szortach, a wyszedłeś po sekundzie, w kurtce, butach, czapce WSZYSTKIM!
Nawet nie wiem jak ty to zrobiłeś.

I jak trzy godziny spędziliśmy u niej na klatce, bo nie chciałam iść bez niej, a ona nie mogła wyjść.
Ty dalej ze mną wytrzymywałeś...

Pamiętam sylwestra! Nasz najcudowniejszy czas. Ale nie będę o tym pisać, nie chcę się popłakać że tego już nigdy nie powtórzymy, tych 24 godzin.

Sandra niedługo potem powiedziała, że się przytulaliście, że łapałeś ją za dłoń.
Starałam się nie wierzyć, trudno było. Starała mi się to udowodnić, na każdy możliwy sposób.
Niby to nic strasznego... szkoda, że to moja BYŁA najlepsza przyjaciółka.

Zaczęła wymyślać gorsze historie, zaczęliśmy patrzyć na siebie z niechęcią, w końcu nie widzieliśmy się przez tydzień, dwa.
Nie chciałeś ze mną gadać, nie wierzyłam Ci... dlatego.

Nie wiem jak to się stało, próbowałam nie mogłam. San powiedziała, że czytała o cięciu się.
To ponoć pomaga... kupiłam żyletkę i cięłam kreskę za kreską, za każdą złą intencję.
Ona się patrzyła, śmiała się. Powiedziała, że tak naprawdę cieszy się, że ma taką odważną przyjaciółkę.
Wredna ździra.

W końcu był koniec, zerwałam z tobą. A ty mi po godzinie napisałeś, że masz nową i że ta cała nasza miłość była ściemą. Że to był zakład, bo '' nudy '' - tak to ująłeś.
Płakałam chyba z tydzień, bo zdałam sobie sprawę... że Cię kochałam najbardziej na świecie, że mówiłam Ci wszystko.
A ty potraktowałeś mnie jak szmatę. Gadałeś, że ćpam, palę, piję, zniżyłeś nawet do takiego poziomu by chcieć zrobić ze mnie oszustkę i złodziejkę. No szkoda, że nikt Ci nie uwierzył, bo to sterta kłamstw, serio szkoda, s e r i o.
Koleś z, którym miałeś zakład powiedział, że kazałeś mu udawać, wszystko.
Też nie wypaliło.

A pamiętasz jak wymyśliłeś sobie plan z moimi '' przyjaciółmi '' żeby mnie sprzedać? Śmialiście się wszyscy. Nie pomyśleliście nawet o tym, jak mogę się z tym poczuć.
Darłeś się na cały głos, od każdego przechodzącego chłopaka, jaka to ja dziwka nie jestem i kurwa.

A wiesz co? Szkoda, że mnie uratowali, mogłam zdechnąć i nigdy już nikogo z was nie zobaczyć.
Chociaż miło było widzieć, jak mnie przepraszacie. Oprócz Ciebie oczywiście...
Ale wiesz co, mimo to... nie żałuję dni z Tobą. Tych dwóch miesięcy.
Daty 12.12.12 - N I E  Ż A Ł U J Ę!
To wszystko było pół roku temu, a ja pamiętam to jakby było to wczoraj.

Elo i żeby ktoś Cię kiedyś tak potraktował. :-*


nomć













1 komentarz: