poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Ale wiem jedno, że nie było warto.

Znowu poczułam głód, ale taki mocny. Musiałam już coś zjeść, te parę dni mnie dobiło, codziennie ból brzucha, a w ustach jedynie woda. 
Weszłam do kuchni... Cofnęłam się, jakbym zobaczyła martwego człowieka, więcej... S e t k ę trupów.
Nie wiedziałam co mam robić. Wiedziałam tylko, że muszę zjeść chociaż kromkę suchego chleba, żeby zaspokoić głód na jakiś czas, żeby nie było mi już tak cholernie słabo. 
Uspokoiłam się i zaczęłam spokojnie oddychać.

Weszłam znów, chociaż moja noga automatycznie chciała się znowu cofnąć, nie pozwoliłam jej, poczułam jakbym wyłączyła dolną część mojego ciała, nie pozwoliła jej się ruszyć.
Zaczęłam biegnąć szybko w kierunku chlebaka, wyciągnęłam dwie kromki chleba, bo były bardzo małe.
Kiedy zamykałam chlebak w pośpiechu przytrzasnęłam sobie palca, zaczęłam krzyczeć, jakby ktoś zaczął grozić mi nożem. 
W końcu ją wyciągnęłam, z półki wzięłam wodę truskawkową bo normalna się skończyła i szybko uciekłam z powrotem do pokoju. 
Sięgnęłam obolałą ręką w stronę biurka po komórkę i zaczęłam dzwonić do mamy, ona znowu nie odbierała. Jak ostatnio... czekałam aż oddzwoni. 

Zaczęłam powoli jeść chleb. Pierwszą kromkę zaczęłam jeść ostrożnie, powoli... małymi gryzami...
Kiedy poczułam dalszy głód, jakby silniejszy niż przedtem, drugą zaczęłam jeść jak człowiek który nigdy nic nie jadł, n i c  n i g d y. 
Popiłam wodą, to popijanie skończyło się przy ostatniej kropli z litrowej butelki. 
Zaczęłam płakać, płakać głośno, nieustannie. Nie potrafiłam się uspokoić... ale zadzwonił telefon.
Miałam w planie coś zrobić, więc odebrałam na chwilę - powiedziałam tylko, że oddzwonię i się rozłączyłam. 
To była mama, oddzwoniła.

Podeszłam do lustra które było przykryte czarnym materiałem. Ścisnęłam zęby, złapałam ręką materiał, gdy zaczęłam go ściągać... nagle oczy same mi się zamknęły, to chyba ze strachu przed tym, czy przytyłam przez tę kromkę czy dwie.
Łzy zaczęły płynąć szybciej, co chwilę więcej i więcej. Musiałam otworzyć te oczy, w końcu i tak bym to zrobiła, więc czemu nie od razu, po co się oszukiwać, na razie i tak nic nie widzę, jestem w ubraniu, nie mam się czego bać. 

Otworzyłam oczy, nie patrzyłam na ciało tylko twarz, włosy... żeby tylko uniknąć nóg, brzucha. 
Zaczęłam ściągać bluzkę, powoli. Jestem osobą ciekawską, więc gdy byłam w połowie, wiedziałam, że zaraz spojrzę w lustro, znów automatycznie się odwróciłam, żeby spokojnie ściągnąć rurki, które było bardzo łatwo zdjąć, bo były bardzo luźne, albo inaczej... ja byłam za chuda. 

Kiedy zostałam już w zwykłym topie i spodenkach, zaczęłam się odwracać, małymi kroczkami.
Popatrzyłam na lustro, na siebie. Zaczęłam panikować, płakać, krzyczeć, drapać się. 
Z nerwów podeszłam do lustra, nie wiedziałam sama co zrobię, to był ułamek sekundy, oplułam je, nie pomogło mi to więc... zbiłam je pięścią. 
Nawet nie byłam w stanie zauważyć kiedy szkło zaczęło odrywać się i upadać mi na stopy.
Moja ręka... moja ręka krwawiła. Nie wytrzymałam, nie dałam rady. 
Zaczęło się, pobiegłam do toalety, zaczęłam wymiotować, wymiotować tak by osiągnąć swój upragniony cel. 
Wymiotowałam chyba 10 razy, dopóki nie przyszła mama. Domyśliła się, że znowu coś ze mną jest nie tak, zaczęła mnie podnosić, bo byłam zbyt słaba by sama wstać, nawet już nie miałam siły się z nią kłócić. Nagle zrobiło się ciemno, gdy otworzyłam oczy, leżałam na szpitalnym łóżku.
Od babci dowiedziałam się, że po tym jak wymiotowałam straciłam przytomność i mama zawiadomiła pogotowie które przyjechało natychmiast i zabrało mnie do szpitala. Spałam 17 godzin. Myśleli, że już się nie obudzę.
Mama przed chwilą wyszła do pracy, a babcia właśnie przyszła. 
Zaraz poleciały łzy, telefony do wszystkich, przytulanie mnie, pielęgniarki wokół i lekarze.
Setki pytań takich jak ''czemu? dlaczego?''
Przez 2 dni byłam karmiona przez kroplówkę. Później, zaczęli mnie przyzwyczajać do normalnych dań, zwykle karmiła mnie babcia, mama, dziadek, czasami tylko pielęgniarki. 
Gdy byłam w stanie już wstać, zaprowadzono mnie do toalety, kazano mi się wykąpać i zważyć. 

Gdy stanęłam na wagę ważyłam 36 kg mając 14 lat i 168 cm wzrostu.

Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że muszę coś zjeść zamiast wypić pół szklanki wody, czy zwymiotować, NIE jeść. Kiedy patrzyłam na moje ciało, kiedy zobaczyłam jak bardzo jest blade, słabe... z samych kości, nie wiedziałam czy mam płakać czy cieszyć się bo nie dawno właśnie o to mi chodziło. 
Wtedy nie było setek pytań do mnie od innych, wtedy były tysiące pytań ode mnie do mnie. 

Czemu to wszystko się stało? Nie znam na to jeszcze odpowiedzi, ale wiem jedno, że nie było warto.

                                                                


                                                           Przepraszam za słabą końcówkę, niedługo ją dopracuję.


sobota, 10 sierpnia 2013

Coca-cola czyli P.

Czasami wydaję mi się, że jestem zbyt naiwna. 
Poznam kogoś, zaczną się pierwsze wypady, rozmowy o niczym, śmianie się razem, płakanie... 
I to zawsze mi wystarczy do rozmów o wszystkim, życiu, do wyjawiania sekretów.
Zawsze myślałam, że potrafię poznać komu mogę zaufać, a komu nie.
Zawiodłam się 1 raz, później 2.. 3. 
Obiecałam sobie od wtedy, że nie będę już nigdy więcej mówić o wszystkim osobom które budzą we mnie najmniejsze zwątpienie, bądź najmniejszy strach. 
Obiecałam sobie też, że nie będzie 4 razu. Przecież z nikim już tak nie postępowałam, nikomu od razu się nie zwierzałam z tego co mnie najbardziej gryzie, a może i nawet o tym co najmniej. 

P R A W D A. 

Nie skrzywdziła mnie osoba, którą znam od dwóch tygodni czy miesiąca. Skrzywdziła mnie, oszukała i najbardziej zraniła osoba, której zaufałam jako pierwszej tak naprawdę odkąd się urodziłam, może to śmieszne, ale tak. Odkąd się urodziłam, kiedy ją poznałam, wiedziałam... eh, że mnie nie zawiedzie. 

Myślałam, że to moja najlepsza przyjaciółka, jeszcze wtedy wierzyłam w coś takiego. Śmieszne. 
Tak naprawdę nigdy jej nie znałam. To była tylko taka... reklama?
Reklamowała siebie przez długi czas, a kiedy zaczęły pojawiać się efekty, pojawiły się również skutki uboczne. 

Czuję się jak w reklamie Coca-Coli, śmieszne no nie? Szkoda, że prawdziwe. 
Kiedy zaczęłam ją kupować, była... nie wiem, pyszna/smaczna/słodka? 
Nagle zaczęły się bóle zębów, łamanie się, ich słabość, jeszcze silniejsze bóle brzucha, wymioty od nadmiaru jej.
Pierwsza wizyta u dentysty jak pierwsze posłuchanie rozumu zamiast serca, długa wizyta.
I teraz zamiast na starość mieć zdrowe zęby, będę miała sztuczne zęby.

Zostałam oszukana wiele razy, popełniłam wiele błędów. Za każdym razem gdy było mi źle, ona się produkowała coraz więcej. Co jeden błąd była do niej dosypywana jedna łyżka cukru. 
Co jeden błąd robiła się coraz bardziej niezdrowa dla mnie, sztuczna, niszczyła jeden ząb po drugim.
Udawała coś czym nie jest.

A ja głupia ją kupowałam, bo nabierałam się na głupią reklamę. 
Po prostu jestem łatwowierna i dałam się oszukać jak wiele innych ludzi.
Po 3 latach, chyba zaczęła robić się za słodka. Obrzydliwa... 

Coraz bardziej ode mnie odchodziła, tłumacząc się, że to chwilowe problemy.
No ale halo, jakie problemy może mieć Coca-Cola?
Brak słodziku, czy może koniec jej 5 minut?

Sekretów brak, sensacji brak - znajomości brak.
Każde moje słowo, zażalenie było przekazywane innym osobom, nawet nie z mojego środowiska.
Każde moje zwierzenie, zostało wypisane niezmazywalnym markerem w pamięci jakiś ludzi?
I ja dowiaduje się o tym dopiero po 3 letnim stosowaniu tego?

Ostrzegali mnie przed tobą, mimo to ja Ci ufałam. Wyzywali, broniłam.
Krzywdzili, krzywdziłam mocniej. Śmiali się szyderczo, śmiałam się głośniej i charakterystyczniej.
Przyszłaś z problemem, przyjęłam. Nie miałaś się gdzie podziać, również przyjęłam.

Kiedy wydawało mi się, że naprawdę Cię lubią, okazało się, że nie. 
To była zwykła akceptacja z przymusu. 
Akceptowali Cię, bo byłaś dla mnie ważna, a ja byłam dla nich.
Kiedy zrozumiałam, jaki był twój cel, zrezygnowałam z Ciebie, zaczęli Cię upokarzać. 
Nie mogłaś tego znieść, nawet teraz przepisałaś się specjalnie do innej szkoły, by nie słyszeć tych obelg. 

Czy ja będę za tobą płakać? Nie, Ty zacznij płakać, bo to Ty straciłaś osobę na którą mogłaś liczyć w każdej sytuacji.

A morał tej bajki taki, nie ufaj reklamom bo stracisz zęby! 


Słodkiej Coca-coli i dużo straconych zębów P., buziaczki!







środa, 8 maja 2013

Twoje '' Nudy ''

Pamiętam nasz pierwszy dzień już jako para.
Siedziałam z przyjaciółmi koło okna w szkole, szedłeś w naszą stronę, chciałam szybko uciec, bo nie wiedziałam jak zareagować, w końcu byłeś moim pierwszym chłopakiem.
Ale Sandra mnie trzymała, dzień wcześniej dostałam ostrzeżenie o tobie.
Nawet pamiętam co w nim pisało, i od kogo było.. od anonima '' On Cię nie traktuje na serio. Zabawi się Tobą i będzie po wszystkim, zobaczysz. ''
Podszedłeś i się uśmiechnąłeś, ja odwzajemniłam uśmiech i... nic.

Zacząłeś wyzywać i oskarżać Krzyśka o to, że to on napisał dopóki nauczycielka was nie rozdzieliła, w sumie to bardzo dobrze, bo bałabym się o niego.
Tak o niego, bo tobie by raczej nic nie groziło!
Byłeś kochany i jednocześnie okropny, nawet ja nie mogłam Cię wtedy powstrzymać. Wiedziałam, że to nie on, w końcu by mi powiedział sam to w twarz, przyjaźniłam się z nim. Nie ukrywał by tego co myśli o tym związku.

Pamiętam jak drugiego dnia spotkaliśmy się koło twojego domu, szedłeś z kolegą natomiast ja z Sandrą.
Powiedziałeś, że idziesz właśnie sobie zrobić kolczyka w uchu! Tak strasznie się roześmiałam, myślałam że powiedziałeś to w żartach, ale ty na poważnie! Zaczęło mi się robić głupio więc starałam się powstrzymać, nie udawało mi się, więc szybko wymyśliłam z czego się śmieję.
Ale ty i tak zdążyłeś się skapnąć, że chodziło o kolczyka...

Jeszcze tego samego dnia spotkaliśmy się koło fontanny koło orlika, znów niedaleko twojego domu.
Nie miałeś kolczyka... Haha!
Niedługo już siedzieliśmy wszyscy na ławce, ja koło Ciebie, ty koło mnie.
Krystian wstał, bo wcale nie chciał siedzieć koło Sandry, zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim i niczym.
Nagle wstałeś i Ty, powiedzieliście że zaraz będziecie, dosłownie 5 minut.
Wróciłeś cały... taki... zjarany?

Starałam się nie zwracać na to uwagi, mimo to byłam tam gdzieś głęboko w środku strasznie zła.

Haha. I pamiętam jak byłeś z Szymonem zagrać w bilarda, spotkaliśmy się później na placu zabaw! Tak właśnie... plac zabaw!
Weszliśmy do domku, Szymon odszedł, a ja zostałam z Tobą.
Widziałam po twoich oczach, że paliłeś... z resztą po twoim oddechu też było można się domyślić.
Kiedy Szymon ledwo doszedł, zaczęłam się denerwować, powiedziałeś że mam się nie martwić, ale to nie było wcale takie łatwe.

Widziałeś strach i smutek w moich oczach, obiecałeś mi wtedy, że dopóki ze mną będziesz nie tkniesz już tego. Nie wiem czemu, ale zanosiło mi się na płacz. Na chwilę poszłam, wypłakałam się i wróciłam... dziwne.
To chyba ze szczęścia, '' mam cudownego chłopaka! ''

Pewnego razu umówiliśmy się we trójkę, zresztą jak zawsze.
Było cholernie zimno, więc nie chciało mi się wcale stać na mrozie, zaproponowałeś żebyśmy do Ciebie poszli.
Kiedy obie stanęłyśmy w drzwiach, Twój tato uśmiechnął się i spytał głośno, '' to która jest twoja? '' po czym zaczął się śmiać...

Pokazałeś drzwi do swojego pokoju, powiedziałeś żebym nie zwracała uwagi.
Pamiętam nasz pierwszy horror, to było w twoje urodziny.
Dokładnie 20 stycznia.
Pamiętam zmierzch, który oglądaliśmy 10000+ razy a tak naprawdę nigdy go nie skończyliśmy, bo nie potrafiliśmy nie rozmawiać podczas filmu.

Pamiętam też, jak wyleciałeś z domu, kiedy nabraliśmy Cię z San, że coś wzięłam i uciekłam z domu. Wlazłeś z powrotem do domu w samej koszulce i szortach, a wyszedłeś po sekundzie, w kurtce, butach, czapce WSZYSTKIM!
Nawet nie wiem jak ty to zrobiłeś.

I jak trzy godziny spędziliśmy u niej na klatce, bo nie chciałam iść bez niej, a ona nie mogła wyjść.
Ty dalej ze mną wytrzymywałeś...

Pamiętam sylwestra! Nasz najcudowniejszy czas. Ale nie będę o tym pisać, nie chcę się popłakać że tego już nigdy nie powtórzymy, tych 24 godzin.

Sandra niedługo potem powiedziała, że się przytulaliście, że łapałeś ją za dłoń.
Starałam się nie wierzyć, trudno było. Starała mi się to udowodnić, na każdy możliwy sposób.
Niby to nic strasznego... szkoda, że to moja BYŁA najlepsza przyjaciółka.

Zaczęła wymyślać gorsze historie, zaczęliśmy patrzyć na siebie z niechęcią, w końcu nie widzieliśmy się przez tydzień, dwa.
Nie chciałeś ze mną gadać, nie wierzyłam Ci... dlatego.

Nie wiem jak to się stało, próbowałam nie mogłam. San powiedziała, że czytała o cięciu się.
To ponoć pomaga... kupiłam żyletkę i cięłam kreskę za kreską, za każdą złą intencję.
Ona się patrzyła, śmiała się. Powiedziała, że tak naprawdę cieszy się, że ma taką odważną przyjaciółkę.
Wredna ździra.

W końcu był koniec, zerwałam z tobą. A ty mi po godzinie napisałeś, że masz nową i że ta cała nasza miłość była ściemą. Że to był zakład, bo '' nudy '' - tak to ująłeś.
Płakałam chyba z tydzień, bo zdałam sobie sprawę... że Cię kochałam najbardziej na świecie, że mówiłam Ci wszystko.
A ty potraktowałeś mnie jak szmatę. Gadałeś, że ćpam, palę, piję, zniżyłeś nawet do takiego poziomu by chcieć zrobić ze mnie oszustkę i złodziejkę. No szkoda, że nikt Ci nie uwierzył, bo to sterta kłamstw, serio szkoda, s e r i o.
Koleś z, którym miałeś zakład powiedział, że kazałeś mu udawać, wszystko.
Też nie wypaliło.

A pamiętasz jak wymyśliłeś sobie plan z moimi '' przyjaciółmi '' żeby mnie sprzedać? Śmialiście się wszyscy. Nie pomyśleliście nawet o tym, jak mogę się z tym poczuć.
Darłeś się na cały głos, od każdego przechodzącego chłopaka, jaka to ja dziwka nie jestem i kurwa.

A wiesz co? Szkoda, że mnie uratowali, mogłam zdechnąć i nigdy już nikogo z was nie zobaczyć.
Chociaż miło było widzieć, jak mnie przepraszacie. Oprócz Ciebie oczywiście...
Ale wiesz co, mimo to... nie żałuję dni z Tobą. Tych dwóch miesięcy.
Daty 12.12.12 - N I E  Ż A Ł U J Ę!
To wszystko było pół roku temu, a ja pamiętam to jakby było to wczoraj.

Elo i żeby ktoś Cię kiedyś tak potraktował. :-*


nomć













sobota, 13 kwietnia 2013

Wyrabiając sobie opinię o tych o, których wie się NIC - prawda nie zawsze jest taka jak Ty sobie ją wyobrażasz.

Kiedy idziesz ulicą niekiedy mijasz ludzi na, których patrzysz się i śmiejesz się z nich.
Czemu? Może dlatego, iż uważasz, że są gorsi? Bo mają brzydsze ciuchy, mieszkają na ulicy? 
Nie masz do nich ani trochę szacunku, po prostu drwisz z nich i nie zważasz na to jak wtedy się czują. 
Nie pomyślisz nawet o tym, dlaczego tak się stało, dlaczego mieszkają na ulicy, dlaczego tak wyglądają. 
Sam/a wyrabiasz sobie jego życiorys w swojej głowie. 

Mówisz na niego '' pijak, menel, pił i rodzina go zostawiła '' - na ogół ludzie spostrzegający takiego człowieka na mieście tak mówią.
Tylko zastanów się czy nie było inaczej. Może było, a może to co myślisz jest w 100 % prawdą. 
Ludzie zazwyczaj wyrabiają sobie opinię o tych o, których nie mają ani trochę pojęcia, wiedzą o nich NIC. 

Nie wiesz tak naprawdę czemu ten człowiek tak skończył. 
Czemu teraz stoi przy dużych czy tych mniejszych marketach, z puszką na, której jest napisane 
'' Pomocy, zbieram na chleb '' - ty nie dasz ani grosza, gdyż powiesz '' to na tzw. jabole, tanie wina ''
Kiedy Ty tak sobie zwyczajnie przechodzisz zadbana i kochająca przez swoich rodziców, rodzeństwo czy u dorosłych, męża/żony, dzieci - ten człowiek, tak właściwie polak, nasza rodzina, może właśnie umierać z głodu. 

Los tak wybrał, są biedni i bogaci, są zadbani i brudni, ludzie różnią się od siebie. 
Każdy jest w pewien sposób skrzywdzony przez ludzi z jego otoczenia. 

Skąd wiesz, może jego rodzina zmarła w tragicznym wypadku i jedynie on przeżył, lecz przez jakąś poważną chorobę, czy u szczerki spowodowane podczas wypadku w, którym również uczestniczył nie  może znaleźć sobie pracy? 

Teraz spróbuj sobie wyobrazić, jak to jest żyć bez rodziny, bez domu, bez jedzenia, czystych ubrań.
Wyobraź sobie, że właśnie ty teraz stoisz koło tych sklepów z tą puszką, a ludzie właśnie tacy jak TY, omijają Cię z absolutnym brakiem jakiegokolwiek zainteresowania i z uśmiechem na twarzy.
Wyobraź sobie, co mogło Cię spotkać, a co oni sobie wymyślają i nie chcą dopuścić do siebie prawdy, nie chcą pomyśleć, że to nie Twoja wina, że teraz tak wyglądasz, tylko wyzywają Cię od najgorszych. 

ŚMIEJĄ SIĘ Z CIEBIE W TWARZ, ALBO SĄ KOMPLETNIE OBOJĘTNI. 
- Ci ludzie zachowują się tak jak Ty. 








piątek, 12 kwietnia 2013

Więc zanim to powiesz, zastanów się nad tym.

Bo chyba to jest najtrudniejsze. Czas w ,którym godzisz się na to by ta osoba odeszła na zawsze. Ta osoba z ,którą tak wiele przeżyłaś ,a jednak wciąż za mało. Ta osoba z ,którą miałaś tak wiele wspólnego ,a jednak nic. Ta osoba z ,którą kłóciłaś się o to czy obejrzycie mecz Realu czy mecz Barcy bo oboje kibicowaliście innym drużyną, o to czy obejrzycie horror czy komedię, kogo uśmiech jest słodszy ,kogo oczy są piękniejsze.
Co wypijecie, herbatę czy kakao ,co włączycie na YouTube Pezeta czy jakiegoś Chade. Na ,który koncert pojedziecie ,Bednarka czy Honey. 

Zabranialiście sobie wzajemnie robić sobie krzywdę , zabranialiście sobie niszczenia organizmu przez jakieś fajki , anfe , wódkę ,jeżeli go niszczyliście to tylko razem. Byliście zazdrośni o siebie w cholerę. Obiecywaliście sobie nie robić głupot ,których byście później oboje żałowali. 

Spędzaliście ze sobą każdą wolną chwilę bo to właśnie ten wspólny czas dawał wam taki zapał do życia. Bo to właśnie ten czas sprawiał ,że mieliście całe dnie uśmiech na twarzy. 
Mówiliście sobie '' nie , to ja kocham bardziej '' po czym wasze wargi się złączały. Mówiliście sobie '' dziękuję ,że jesteś '' po czym mocno się w siebie wtulaliście. Nie chcieliście się puścić kiedy nadszedł czas w ,którym musieliście się w końcu rozejść do domów. 
Opowiadaliście sobie o krzywdach,które kiedyś wam zadano ,przeżyciach ,przygodach. Tych dobrych i smutnych bo najlepsze spędzaliście wtedy ,właśnie ze sobą.. 
..Razem. 

I nagle przyszedł taki moment kiedy jedno z was kończy to wszystko bez zastanowienia ,tak po prostu mówi '' koniec z nami '' i to wszystko. Już nie rozmawiacie tak jak wtedy, praktycznie w ogóle nie rozmawiacie. Już nie słyszycie od siebie słów '' Kocham Cię ,jesteś dla mnie całym światem '' i innych pierdół..
Już nie dostajecie od siebie słodkich sms-ów na dobranoc. 
A może jedno z was dostaje, może po prostu od kogoś innego, kogoś kto teraz zastępuje miejsce '' całego świata '' i sam nim teraz jest. 

To boli ,cholernie boli! Przyznaj to. 

Ale nie powiesz ,że jesteś nieszczęśliwa. Bo jesteś również bardzo szczęśliwa. Zawsze tego pragnęłaś, '' Jego szczęścia '' 
Tylko ,że pragnęłaś jego szczęścia ,które sama będziesz mu je dawać. Ale on kocham ją i jest z nią szczęśliwy ,bardzo. Nie chcesz tego psuć ,zdajesz sobie sprawę ,że już nie będziesz. Wylałaś dużo łez i powiedziałaś w końcu '' stop , przecież nie mogę tak wiecznie ''.

Po pewnym czasie już przestajecie rozmawiać i nawet nie zamieniacie ze sobą paru zdań. Nawet już tych złych, NIE. 
Zaczynacie się mijać jakby nigdy nic was nie łączyło ,jakby to się nigdy nie zaczęło ani nie skończyło. 

ALE WCIĄŻ KOCHASZ ,ZAWSZE BĘDZIESZ. 
PO PROSTU NAUCZYŁAŚ SIĘ JUŻ BEZ NIEGO ŻYĆ I NIECH TAK ZOSTANIE. 
MUSI. 

- chociaż zawsze będziesz wiedzieć ,że to właśnie wtedy było Ci najlepiej.


Więc zanim powiesz '' Miłość jest przereklamowana '' zastanów się czy mimo wszystko nie chciałabyś/chciałbyś tego jeszcze raz przeżyć. 





czwartek, 11 kwietnia 2013

Fuck it, i love you.

Tęsknota to chyba jedna z najgorszych chorób.
Tak dla mnie to jest choroba. Miłość to też choroba, fajki, narkotyki.
Narkotyki czyli Ty. Za duża dawka powoduje ,że człowiek przestaje myśleć logicznie ,czuje się jakby już nie chodził własnymi nogami po Ziemi ,tylko jakby go coś unosiło. 
Jakby latał i nic go nie interesowało ,po prostu sra na wszystko i wszystkich i nie przejmuje się czy będzie musiał posprzątać ten syf czy nie. 
Pod wpływem Ciebie ,już nie chodzę swoimi nogami po Ziemi. Pod wpływem Ciebie LATAM W SWOIM ŚWIECIE. 
Sram na tamten, sram na tych wszystkich idiotów chodzących po tym syfie.
Z Tobą wszystko jest takie inne.
Wszystko jest inne, lepsze od tej prawdziwej szarej, pieprzonej rzeczywistości.

Do czasu kiedy Cię zabraknie i już nie wiem jak Cię odzyskać. Wtedy spadam z powrotem na Ziemię, mijam się z ludźmi ,których kompletnie nie rozumiem. 

       I MIJAM CZŁOWIEKA ,KTÓRY CIĘ ZAŻYWA. ZAŻYWA CIĘ, ONA NIE JA. 

                       
                      Fuck it i love durgs YOU. ♥ 






www.ask.fm/mickeeyyh - podobało się? masz jakieś zastrzeżenia,rady,pytania? pisz na ask'u :)

No cześć. :)

Cześć. :)

Trochę o mnie :
Jestem Martyna, mówią na mnie Miki, Chalina albo Jadzia, mam 13 lat.
Nie mam ulubionego koloru.
Interesuję się fotografią, muzyką, zaczynam oczywiście prowadzić bloga co będzie moim głównym zainteresowaniem jak już go rozwinę! :)
Mój ulubiony gatunek muzyczny to rock, nie ukrywam, że posłucham popu, reagge czy innych.
Jeżeli wpadnie w ucho.. no cóż, na siłę tego nie wyciągnę! ;)

Zespoły, które należą do moich ulubionych :

NIRVANA
KINGS OF LEON
LINKIN PARK
30STM
PARAMORE
THE KILLERS
KISS
- jest jeszcze bardzo dużo, ale uznałam, że nie będę wymieniała wszystkich. :)

Jestem Belieber, nie tylko uszami i oczami, ale też sercem. Justin pomógł mi naprawdę w, nie jednej sytuacji.
Swoim głosem, pomógł mi wymówieniem zaledwie kilku zdań, zakończając je uśmiechem.
Najpiękniejszym!

Mój Facebook : https://www.facebook.com/martynaa.hencinska?ref=tn_tnmn
Mój Ask : http://ask.fm/mickeeyyh

Nigdy nie miałam łatwego życia, tak naprawdę nawet w miarę dobrego dzieciństwa, teraz będę w gimnazjum i zacznę myśleć o przyszłości, a nie przeszłości.
Od jakiegoś czasu zaczęło się polepszać.

Kiedy coś szło ze mną nie tak, wyładowałam się pisząc to wszystko na kartce, mówiąc sobie to sama do siebie, lub po prostu zasypiałam z nadzieją, że minie..
Parę osób mi powiedziało, żebym zaczęła pisać blog, gdy jakaś sytuacja wejdzie mi do głowy i nie będzie chciała wyjść, po prostu sama ją wygonię.

Chyba skończyłam już o sobie, nic więcej chyba nie jest potrzebne? A jeśli tak, u góry jest ask/fb pisać śmiało!

MACIE MNIE :